Nowy park na Kabatach, odnowiona kamienica na Chłodnej i wysprzątana na błysk ulica w Wawrze - to wszystko efekt działań sąsiedzkiej współpracy. Mieszkańcy coraz chętniej podejmują inicjatywy by zmienić okolicę w której żyją. -Teraz jest o wiele milej - cieszy się Jacek Powałka, mieszkaniec Kabat, dzięki któremu powstał Nasz Park na Ursynowie. Pomysłowy mieszkaniec nie miał łatwo: prosił władze dzielnicy o pomoc w stworzeniu parku, odzewu jednak nie było. - Wziąłem więc sprawy w swoje ręce - wspominał Powałka na antenie TVN Warszawa. Lepsza kondycja Według specjalistów kolejne inicjatywy mieszkańców to najlepszy dowód na tworzenie się społeczeństwa obywatelskiego. Pompa też integruje Sąsiedzkie wspólnoty kojarzą się zwykle z czasami PRL, gdy mieszkańcy mrówkowców musieli pomagać sobie w najprostszych sprawach. Wiele spraw załatwiano "po znajomości". Zdaniem naukowca spory wpływ na zwiększenie zaangażowania w opiekę nad własną okolicą miała zmiana sposobu budowania domów. - W blokowiskach ludzie się nie znają - mówi prof. Kamiński. - Gdy w latach 80. mieszkałem w bloku, to sąsiadów poznałem dopiero gdy zabrakło wody i trzeba był stać w kolejce do pompy - opowiada ze śmiechem. Źródło: TVN WARSZAWA 08.04.2009
Ruszyło się
Pierwsza próba posadzenia zieleni na niewielkim skwerku przy stacji metra Kabaty odbyła się w połowie 2007 roku. -Stwierdziłem, że trzeba działać z rozmachem. Na środku placu posadziłem drzewo i zostawiłem kartkę z informację, że wkrótce w tym miejscu powstanie park - opowiada Powałka.
Nagle rozdzwoniły się telefony. - Sąsiedzi zaczęli mówić, że coś powinno tu powstać. Temat chwycił, z czasem zaczęli przychodzić z kolejnymi inicjatywami - mówi.
Piknik i choinka
Znalazł ciekawy sposób na zaangażowanie swoich sąsiadów w pomoc w powstaniu skweru. - Chodziło o to, że każdy może mieć swoje własne drzewo, z dedykacją dla kogoś kogo kochasz - tłumaczy Powałka, z zawodu marketingowiec. Chwyciło. Kolejne osoby angażowały się w powstanie parku.
Udało się stworzyć prawdziwą społeczność. W Naszym Parku odbywają się pikniki i koncerty, a w ostatnie Boże Narodzenie zasadzono wspólną, świąteczną choinkę.
- Ludzie biorą sprawy w swoje miejsce - tłumaczył w TVN Warszawa prof. Antoni Kamiński, socjolog z Polskiej Akademii Nauk. - Jeżeli zaczynamy dbać o swoje najbliższe otoczenie to już jest dobrze. A jeśli dodatkowo ludzie łączą się by uporządkować otoczenie, które nie należy bezpośrednio do ich domostwa, to świadczy, że społeczeństwo jest w dobrej kondycji - tłumaczy.