Rozszerza się "obywatelskie bezprawie" na Kabatach - w założonym wbrew urzędnikom parku odbył się wczoraj festyn połączony z wyborami najładniejszego wzoru chodnika. Władza zignorowała imprezę
Mimo nie najlepszej pogody festyn w parku przy południowym wyjściu stacji Kabaty odwiedziło ponad 700 osób. Atrakcji nie brakowało: festyn prowadził Artur Andrus, był konkurs dla dzieci na najładniejszy latawiec, wystawa kolorowych flag Ziemi, które przyjechały z ASP. A na koniec projekcja musicalu na ekranie zawieszonym na wielkim wentylatorze metra. Tak wyglądał urodzinowy festyn, który Jacek Powałka, założyciel "nielegalnego" parku na Kabatach, zorganizował dla sąsiadów z okolicy. Ci odwdzięczyli się tłumnym przybyciem. - Kupiliśmy tu hortensję - zdradził mieszkaniec Kabat Maciej Jamka, który z cała rodziną przyszedł na piknik. Te kwiaty wraz z 650 innymi roślinami za dwa tygodnie zostaną posadzone na coraz bardziej zazielenionym, ale wciąż nieco wydeptanym trawniku. Wkrótce pojawi się tam również strumyk, oczko wodne i chodnik w fantazyjny wzór wybrany przez mieszkańców w demokratycznym głosowaniu SMS-ami.
- Wzór opracowali mieszkający w okolicy architekci - wyjaśnił Jacek Powałka. Mimo zaproszeń na festynie nie pojawił się żaden przedstawiciel samorządu.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna 2008-09-14